BiTurbo Blog
  • Testy
  • Aktualności
  • Ciekawostki

Wysoka niska cena

Maciej Wolski | 19 marca 2025

Aktualności » Wysoka niska cena

Znacie to uczucie, gdy kupujecie tani samochód?

Ma być „tylko do ogarnięcia” i „przecież jest to okazja”. Nie będę kłamać, sam to stosuję i lubię tę metodę. Dlaczego? Bo pozwala rozłożyć koszty w czasie, zwłaszcza gdy mówimy o drugim, trzecim, czy kolejnym samochodzie. Taka forma graciarskiego leasingu działającego dopóki nie będzie się miało całkowicie sprawnego wozu.

A dlaczego Peżot z miniaturki bawi się w sorbencie?

No i właśnie pierwszym zawodnikiem tutaj będzie dzielna 205 z otwierającego zdjęcia, ale ja też mam takie przypadki. O co chodzi z tym Żeżotem? Był to najtańszy przedstawiciel tego modelu w wersji wyższej niż Junior. Jest to dzielne 1.1 Look, które kosztują sprawne i zdrowe około 3-3,5 tys. zł, a ten ledwo połowę tego.

W momencie podpisania umowy triumfuje radość, w końcu to dobry wóz w dobrej cenie! Zwłaszcza, gdy okazuje się, że jest sprawny mechanicznie, posiada całą podłogę i większość progów. W przypadku, gdy to pierwszy grat w życiu, to radość musi być uwieczniona na zdjęciu:

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie te wścibskie… a nie, to nie ta bajka. Wszystko by się udało, gdyby po 40 km, przy pierwszym tankowaniu nowy nabytek nie postanowił sobie wypuścić pod siebie całego, dopiero co zatankowanego paliwa.

I mimo tego, że jest to całkowicie sprawny wóz, to jednak jazda prawie 400 km z paliwem lecącym ciurkiem praktycznie na wydech nie byłaby zbyt mądra. Więc trzeba skombinować bezpieczne miejsce, gdzie wóz będzie mógł poczekać na umówiony transport do nowego domu. Gdzie jest najbezpieczniej? No wiadomo, że przy innych wrostach!

I wszystko fajnie, w końcu to nie koniec świata, zdarza się i tak. Jednak po zakupie szczelnego baku, transporcie to tu, to tam, wyszła suma zbliżona do gotowego egzemplarza. I tak, z gotowcem nie byłoby tyle zabawy, a to dobra cena za przygodę. Fakt faktem koszty trzeba ciąć, więc zgodnie ze szczęściem początkującego kilka dni po zakupie na lokalnym złomowcu pojawiła się ładna 205.

Fajnie, co nie? Noooo, nie. Okazało się, że będąc godzinę po otwarciu już byliśmy za późno. Została sprzedana cała. No cóż, nie może być zbyt kolorowo. Na szczęście początkujący graciarz się nie poddał i postanowił walczyć zarówno o sprawność wozu, jak i czarne blachy. To się chwali.

Chcecie już morał tej bajki? Morału nie będzie, ale kolejne utrudnienie potencjalnej podróży. Akumulator okazał się być trupem. Ale takim z prawdziwego zdarzenia. Naładowanie osiągało zero wraz z momentem zatrzymania się alternatora (a ten akurat jest nowy). No nic, na szczęście nie są to poważne awarie, a małe niedogodności.

Zawodnik 2: przecież wiem, co kupiłem

I to jest akurat o mnie XD

Kupione przeze mnie tanie Espero było tanie nie bez powodu. Zdrowe i całkiem całkiem sprawne, ale bez przeglądu, z kończącymi się hamulcami z tyłu, praktycznie bez amortyzatorów, a do tego z bendiksem rozrusznika, który niezbyt chciał się wysuwać. Mam je od końca listopada, czy to znaczy, że już wszystko w nim zrobiłem? Oczywiście, że nie! Ale robię sobie spokojnie, a Espebot dzielnie tłucze kilometry. To jest piękne, tak to można żyć.

Jaki z tego płynie morał?

Kupujcie śmiało wozy do zrobienia. Może i niekoniecznie od razu będą nadawać się do jazdy, ale za to będą rzeźbić po portfelu płytko, choć długo. Chyba, że wbijecie się na wóz do generalnego remontu. To współczuję i podziwiam.

Kategoria: Aktualności
Data dodania: 19 marca, 2025
Tagi: felieton, mdk

Komentarze

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

@2021 - 2025 BiTurbo Blog Made with ❤️ by:
TagEaters Group